STRONA GŁÓWNA / WYDARZENIA /MODERNIZM, POSTMODERNIZM, ARCHITEKTURA. WYKŁAD TRZECI: CO JEST NOWEGO W NOWO-ŻYTNOŚCI I NOWO-CZESNOŚCI?
Szanowni Państwo - Oddziały Muzeum w Gliwicach są dostępne dla zwiedzających - prosimy o zapoznanie się z regulaminem zwiedzania. Ze względu na duże zainteresowanie naszymi wystawami czasowymi, prosimy również o przestrzeganie godzin odwiedzania ekspozycji - ostatnie wejście na wystawy jest możliwe najpóźniej pół godziny przed ich zamknięciem, po zakupie biletów. Dziękujemy!
/

Modernizm, postmodernizm, architektura. Wykład trzeci: Co jest nowego w nowo-żytności i nowo-czesności?

TERMIN czwartek, 25 listopada 2021 godz. 18:00
Popularność terminów: „modernizm” i „postmodernizm” jest proporcjonalna do trudności, na jakie napotyka każdy, kto chciałby je zdefiniować. Dlatego w trakcie cyklu wykładów, przygotowanych przez Ewę Chudybę, filozofkę, podjęta zostanie próba przybliżenia ideowego zaplecza nurtów i zjawisk w obrębie kultury, które z pomocą tych terminów określamy i wskazania, jak pod ich wpływem kształtuje się architektura i nasze jej rozumienie. Szczególnie istotne będą właściwe dla modernizmu i postmodernizmu obrazy świata – to, jak i co budujemy, nie pozostaje bowiem bez związku z wyobrażeniami na temat rzeczywistości. Podczas trwających do czerwca 2022 roku spotkań zastanowimy się między innymi, od kiedy w architekturze zaczyna się nowoczesność i dlaczego Fausta, głównego bohatera poematu Goethego, uznawać można za pierwsze wcielenie Roberta Mosesa, który pasmami autostrad przeorał nowojorski Bronx. Odpowiemy też na pytanie, czy wieża Babel może stać się symbolem architektury postmodernistycznej i czym różni się Nike z Linz od Nike z Samotraki. Przedmiotem wykładów będzie także kwestia, czy architektura może brać udział w sporze o istnienie świata, który zapoczątkowało wątpiące cogito Kartezjusza, a także czy może uczestniczyć w napaści kultury na strukturę społeczną. Podjęta zostanie kwestia, czy przedstawicielom ruchu nowoczesnego w architekturze bliżej do Platona czy do Arystotelesa? I co wspólnego z modernizmem i postmodernizmem mają gnostycy? Omówiona zostanie także różnica między symbolem, „znakiem symbolicznym” i komunikatem w architekturze, jak również przyczyny i konsekwencje tego, że współcześni architekci i badacze architektury pierwszoplanowo ujmują ją w kategoriach „dyskursu” czy „narracji znaczeniowej”. Wykładom towarzyszyć będzie również pytanie, czy w nurtach i zjawiskach kultury określanych z pomocą kategorii: „modernizm”, „postmodernizm”, „nowoczesność”, „ponowoczesność” faktycznie wyczerpuje się to, co nazywamy naszą współczesnością.
 
„Namysł nad sposobem, w jaki <modernizm> i <postmodernizm> przejawiają się w architekturze i wpływają na jej rozumienie, prowadziłam przygotowując – pod kierunkiem profesora Pawła Taranczewskiego – rozprawę poświęconą architekturze sakralnej projektowanej przez Stanisława Niemczyka (1943-2019). Jego realizacje są najczęściej określane jako postmodernistyczne, choć zdarzyło się także, że przypisywano je do modernizmu. Jednym z celów mojej pracy było wykazanie, że obydwie te kwalifikacje są co najmniej dyskusyjne. Sam Niemczyk wielokrotne dystansował się od określania go jako postmodernisty, a polski międzywojenny modernizm bardzo cenił między innymi za to, że widział w nim niezgodę na, jak mówił: <modernizm książkowy>, spod znaku Corbusiera, van der Rohego, Gropiusa czy Johnsona. Co więcej, w trakcie jednego z wywiadów, które z nim prowadziłam, poprosił mnie, by refleksję nad projektowaną przez niego architekturą umieścić w kontekście namysłu nad różnicą pomiędzy kategoriami: <współczesność> i <nowoczesność>. Prezentowane tu analizy są wynikiem badań, do jakich mnie zainspirował” – mówi Ewa Chudyba.
 
 

25.11.2021, platforma ZOOM, godz. 18.00
Wykład trzeci: Co jest nowego w nowo-żytności i nowo-czesności?

 
Mieczysław Porębski, odwołując się Ernsta Roberta Curtiusa kategorię „nowoczesność” odczytywał w perspektywie naprzemiennego sporu starych i młodych (nowych), „konfliktu pokoleń” znanego już starożytności. Z tego powodu twierdził, że „każda właściwie bardziej aktywna w stosunku do własnego dziedzictwa epoka miała swoją, dla siebie tylko charakterystyczną <orientację na nowoczesność>”. Z kolei Jürgen Habermas, w artykule „Moderna – nie dokończony projekt”, charakteryzując „kulturalną modernę” zauważał, że kategorię „nowoczesności” ekstrapolować można na wszystkie epoki następujące w dziejach zachodniego świata następujące po starożytności: „człowiek pojmował siebie jako istotę nowoczesną także za czasów Karola Wielkiego, w XII wieku i w okresie Oświecenia – a więc zawsze wtedy, gdy w Europie tworzyła się, poprzez odrodzony stosunek do antyku, świadomość nowej epoki”. Jednak w wydanej pięć lat po opublikowaniu tego artykułu książce Habermasa „Filozoficzny dyskurs nowoczesności” (1985), znajdujemy stwierdzenie, że do czasów nowożytnych łacińskie neologizmy: „modernus” i „modernitas” miały charakter chronologiczny – i nie były brzemienne takimi znaczeniami, jakimi napełniła je dopiero nowożytność. Habemas odwołał się do badań Reinharta Kosellecka, które do dyskusji nad nowoczesnością wprowadziły nowy wątek. O ile łaciński termin „modernus”, będący neologizmem, pojawia się już w V wieku po Chrystusie i znaczy tyle, co „współczesny”, to Koslleck  wykazał, że niemieckie pojęcie złożone: die Neuzeit (dosłownie: „nowy czas”, tłumaczone na język polski jako „nowożytność”) „[…] udokumentowane jest – wedle słownika Grimmów dopiero w roku 1870, a mianowicie u Freiligharta. Niezależnie od tego, czy można odnaleźć wcześniejsze przykłady […] zwięzłe pojęcie <nowożytności> zyskało popularność dopiero wówczas, gdy minęły blisko cztery wieki, które miało ono obejmować jako jedność”. Przytoczona wypowiedź badacza nasuwa konstatację, że pojęcie „nowożytność” – podobnie zresztą jak „nowoczesne pojęcie stylu” – samo jest już wyrazem (i wytworem) pewnego nurtu, czy też prądu w kulturze określanego współcześnie z pomocą takich terminów jak: „modernizm”, „nowoczesność” i właśnie: „nowożytność”. Zwraca tu uwagę pewna szczególna cecha, jaka właściwa jest dla nowoczesności (modernizmu), którą jest: samozwrotność, samookreślenie. W przeciwieństwie do „nowoczesności”, która określa tak samą siebie, starożytni nie nazywali się starożytnymi i nie żyli „w starożytności”, podobnie ludzie wieków średnich – „w średniowieczu”. Trójpodział: starożytność-średniowiecze-nowożytność ostatecznie został przyjęty dopiero w XIX stuleciu, czyli w „wieku nowoczesności”, jak to stulecie nazywa Mieczysław Porębski. Pojęcia „starożytność”, „średniowiecze” i „nowe czasy” (najpierw w liczbie mnogiej), jak zauważa Koselleck, „[…] zaczęły się utwierdzać – i to dla obszaru całej historii – dopiero stopniowo w drugiej połowie XVII wieku. Odtąd ludzie zaczęli żyć w nowym czasie i wiedzieli też, że w nim żyją”. Na czym zatem polegała szczególna nowość doświadczenia tego, co określono jako „nowe czasy” („nowy czas”), która spowodowała, że właściwe dla chrześcijańskiego świata późnej starożytności i wieków średnich określenie własnej współczesności jako „naszego czasu” (łac. nostrum aevum), „tego, co dzisiejsze”, zastąpiono określeniem i rozumieniem współczesności jako nova aetas – „nowych czasów”, „nowszej historii” i „najnowszego czasu”, który wreszcie, w XIX stuleciu, stał się „nowo-żytnością” i „nowo-czesnością”? Albo inaczej: czym współczesność (a przynajmniej współczesność chrześcijańskiego świata późnej starożytności i wieków średnich) różni się od nowożytnej współczesności, że tej ostatniej bycie „po prostu” współczesnością już nie wystarczyło? Podczas wykładu prowadząca, filozofka Ewa Chudyba, spróbuje na to pytanie odpowiedzieć, wskazując przy okazji na specyfikę funkcjonowania terminów: „modernizm”, „nowoczesność” i „współczesność” w języku polskim. Wydaje się, że w naszym języku łatwiej, niż w językach zachodnioeuropejskich, jest pomyśleć, że współczesność nie musi koniecznie być nowoczesna (albo ponowoczesna), czy zrezygnować z używania słowa „nowoczesność”, jak to np. deklarował to Stanisław Niemczyk.

3 paradygmaty Herberta Schnädelbacha - kontekst porządkujący wykłady

Nasze rozważania, prowadzone podczas wykładów "Modernizm, postmodernizm, architektura", pomoże porządkować sformułowana przez Herberta Schnädelbacha koncepcja trzech paradygmatów* filozofowania. Badacz ten, śledząc zainteresowania myślicieli na przestrzeni dwu i pół tysiącletnich dziejów filozofii zauważył, że kierują się one od świata przedmiotowego/bytu poprzez świadomość (Ja) aż do uznania, że zarówno rzeczywistość, jak i sam podmiot są tylko wytworem gry językowej. Stąd zaproponował, by w historii filozofii wyróżnić następujące paradygmaty: ontologiczny, mentalistyczny i lingwistyczny, który dominuje współcześnie. Warto zauważyć, że Władysław Stróżewski, systematyzując toczącą się na przestrzeni dziejów dyskusję, dotyczącą przedmiotu tzw. filozofii pierwszej (filozofii bytu), stosuje podział analogiczny do zaproponowanego przez Schnädelbacha, wyróżniając trzy przedmioty filozofii pierwszej: byt jako byt, byt jako treści świadomości, oraz byt jako język. Choć zaproponowane przez Schnädelbacha i Stróżewskiego typologie opisują przemiany w obrębie filozofii, to (oczywiście w uproszczeniu) odzwierciedlają się w nich trzy zasadnicze „sytuacje naukowo-historyczne”, jakie wyodrębnić można w dziejach zachodniego świata, sprzężone z pojmowaniem rzeczywistości i z leżącą u podstaw tego pojmowania koncepcją bytu. Sama różnica pomiędzy tymi „paradygmatami” ma charakter ontologiczny. Różnią się one bowiem tym, co w obrębie każdego z nich uznane zostaje za to, co „rzeczywiście rzeczywiste”, niepowątpiewalne: byt jako byt, byt jako świadomość (treści świadomości), byt jako język. Paradygmaty te w ramach wykładów służyć nam będą jako swego rodzaju porządkująca typologia światoobrazów występujących w obrębie zachodniej kultury. Należy podkreślić, że współcześnie napotkać można wszystkie te trzy optyki – np. światoobraz właściwy dla wierzącego katolika, albo zwolennika filozofii neotomistycznej, będzie zbieżny z paradygmatem ontologicznym. Można też zaryzykować tezę, że paradygmat ontologiczny obecny jest w nastawieniu, które określamy jako naturalne. Z kolei Jacques Derrida, twierdzący, że „mieszka się w piśmie; pisanie jest sposobem mieszkania”, czy Jacques Lacan, który głosił, że „podmiot nie mówi, ale jest mówiony” mogą być uznani za reprezentantów paradygmatu lingwistycznego.
 
* Paradygmat rozumiany jest tu zgodnie ze sformułowaną przez Thomasa S. Khuna, przy okazji charakterystyki „paradygmatu naukowego”, definicją: są to wszystkie zinternalizowane przekonania (i uprzedzenia) danej grupy (naukowej), zarówno instrumentalne, teoretyczne, jak i metafizyczne, określające to, co przedstawicielom tej grupy wspólne, wyznaczające, jakie obiekty w świecie istnieją, określające typ pytań, które w ramach danego paradygmatu zasadnie wolno stawiać (np. w świecie fizyki Newtonowskiej pytanie o świat podksiężycowy nie ma racji bytu; paradygmatycze są np. reguły gry w szachy – jeśli ktoś chce grać w szachy).

Ta strona używa plików cookies Dowiedz się więcej