STRONA GŁÓWNA / WYDARZENIA /TEKSTY PIEŚNI - KONCERT PATRIOTYCZNY 11 LISTOPADA '25 - WILLA CARO
/

Teksty pieśni - Koncert Patriotyczny 11 listopada '25 - Willa Caro

TERMIN wtorek, 11 listopada 2025
MIEJSCE Willa Caro

Poniżej zamieszczamy teksty pieśni patriotycznych - zapraszamy do ich wspólnego śpiewania podczas Koncertu Patriotycznego, który odbędzie się 11 listopada br. w Willi Caro o godz. 16.00, z okazji Narodowego Święta Niepodległości. 

W koncercie wystąpią: mezzosopranistka - Grażyna Bieniek oraz śpiewak barytonowy - Adam Żaak - na fortepianie akompaniować im będzie Piotr Oczkowski.

 

Bywaj dziewczę zdrowe

Bywaj dziewczę zdrowe Ojczyzna mnie woła

Idę za kraj walczyć wśród rodaków koła

I choć przyjdzie ścigać jak najdalej wroga

Nigdy nie zapomnę jak mi jesteś droga

 

Po cóż ta łza w oku po cóż serca bicie

Tobiem winien miłość a Ojczyźnie życie

Pamiętaj żeś Polka że to za kraj walka

Niepodległość Polski to twoja rywalka

 

Polka mnie zrodziła jej piersi wyssałem

Być Ojczyźnie wiernym a kochance stałym

I choć przyjdzie zginąć w ojczystej potrzebie

Nie rozpaczaj dziewczę zobaczym się w niebie

Tam na błoniu

Tam na błoniu błyszczy kwiecie

Stoi ułan na widecie

A dziewczyna jak malina

Niesie koszyk róż

Stój poczekaj moja duszko

Skąd tak drobną stąpasz nóżką

Jestem z tej chatki i rwałam kwiatki

I powracam już

 

Oh! Jak próżne twe wymówki

Pójdziesz ze mną do placówki

A ja biedna, sama jedna

Matka czeka mnie

Stąd Moskale o pół mili

Pewno ciebie namówili

Ach dla Boga! Nigdy wroga

Nie widziałam nie

 

Może kryjesz wrogów tłuszcze

Daj buziaka to cię puszczę

Jam nie taka, dam buziaka

Tylko z konia zsiądź

Z konia zsiądę, prawo złamię,

Za to kule w łeb dostanę

Jakiś prędki, dość twej chętki,

Bez buziaka bądź!

Jeszcze jeden mazur dzisiaj

Jeszcze jeden mazur dzisiaj,

Choć poranek świta.

Czy pozwoli panna Krysia?

Młody ułan pyta.

 

I tak długo błaga, prosi,

Boć to w polskiej ziemi,

/W pierwszą parę ją unosi

A sto par za niemi./ x2

 

On jej czule szepce w uszko,

Ostrogami dzwoni,

W pannie tłucze się serduszko

I liczko się płoni.

 

Cyt, serduszko, nie płoń liczka,

Bo ułan niestały,

/O pół mili wre potyczka,

Słychać pierwsze strzały./ x2

O mój rozmarynie


O mój rozmarynie, rozwijaj się

O mój rozmarynie, rozwijaj się

Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej

Zapytam się.

Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej

Zapytam się.

 

A jak mi odpowie: nie kocham cię,

A jak mi odpowie: nie kocham cię,

Ułani werbują, strzelcy maszerują

Zaciągnę się.

Ułani werbują, strzelcy maszerują

Zaciągnę się.

 

Dadzą mi konika cisawego

Dadzą mi konika cisawego

I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę

Do boku mego.

I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę

Do boku mego.

Pierwsza brygada

Legiony to żołnierska nuta

Legiony to ofiarny stos

Legiony to żołnierska buta

Legiony to straceńców los

 

My Pierwsza Brygada

Strzelecka gromada

Na stos rzuciliśmy nasz życia los

Na stos na stos

 

My Pierwsza Brygada

Strzelecka gromada

Na stos rzuciliśmy nasz życia los

Na stos na stos

 

O ileż mąk ileż cierpienia

O ileż krwi przelanych łez

Pomimo to nie ma zwątpienia

Dodawał sił wędrówki kres

 

My Pierwsza Brygada

Strzelecka gromada

Na stos rzuciliśmy nasz życia los

Na stos na stos

 

My Pierwsza Brygada

Strzelecka gromada

Na stos rzuciliśmy nasz życia los

Na stos na stos

 

Krzyczeli żeśmy stumanieni

Nie wierząc nam że chcieć to móc

Laliśmy krew osamotnieni

A z nami był nasz drogi wódz

 

My Pierwsza Brygada

Strzelecka gromada

Na stos rzuciliśmy nasz życia los

Na stos na stos

Pierwsza kadrowa


Raduje się serce, raduje się dusza

Gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza

 

Oj da, oj da dana, kompanio kochana

Nie masz to jak pierwsza, nie - oj nie!

 

Chociaż w butach dziury, na mundurach łaty

To Pierwsza Kadrowa pójdzie na armaty

 

Oj da, oj da dana, kompanio kochana

Nie masz to jak pierwsza, nie - oj nie!

 

Chociaż do Warszawy mamy długą drogę

Ale przejdziem migiem, byle tylko w drogę

 

Oj da, oj da dana, kompanio kochana

Nie masz to jak pierwsza, nie - oj nie!

 

A gdy się szczęśliwie zakończy powstanie

To Pierwsza Kadrowa gwardyją zostanie

 

Oj da, oj da dana, kompanio kochana

Nie masz to jak pierwsza, nie - oj nie!

 

A więc piersi naprzód podniesiona głowa

Bośmy przecież Pierwsza Kompania Kadrowa

 

Oj da, oj da dana,kompanio kochana

Nie masz to jak pierwsza, nie - oj nie!

Rozkwitały pąki

Rozkwitały pąki białych róż

Wróć Jasieńku z tej wojenki wróć

 

Wróć ucałuj jak za dawnych lat

Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat

Wróć ucałuj jak za dawnych lat

Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat

 

Kładam ja ci idącemu w bój

Białą różę za karabin twój

 

Nimeś odszedł Jasiuleńku stąd

Nimeś próg przestąpił kwiat na ziemi zwiądł

Nimeś odszedł Jasiuleńku stąd

Nimeś próg przestąpił kwiat na ziemi zwiądł

 

Już przekwitły pąki białych róż

Przeszło lato jesień zima już

 

Cóż ci teraz dam Jasieńku hej

Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej

Cóż ci teraz dam Jasieńku hej

Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej

 

Jasieńkowi nic nie trzeba już

Bo mu kwitną pąki białych róż

 

Tam pod jarem gdzie w wojence padł

Wyrósł na mogile białej róży kwiat

Tam pod jarem gdzie w wojence padł

Wyrósł na mogile białej róży kwiat

Ułani, ułani

Ułani, ułani

Malowane dzieci

Niejedna panienka

Za wami poleci

 

Hej, hej ułani

Malowane dzieci

Niejedna panienka

Za wami poleci

 

Niejedna panienka

I niejedna wdowa

Za wami ułani

Polecieć gotowa

 

Hej, hej ułani

...

 

Nie ma takiej wioski

Ani takiej chatki

Żeby nie kochały

Ułana mężatki

 

Hej, hej ułani

...

 

Nie ma takiej chatki

Ani przybudówki

Żeby nie kochały

Ułana żydówki

 

Hej, hej ułani

...

 

Babcia umierała

Jeszcze się pytała

Czy na tamtym świecie

Ułani będziecie

 

Hej, hej ułani

Szara piechota


Nie noszą lampasów, lecz szary ich strój,

Nie noszą ni srebra, ni złota,

Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,

Piechota, ta szara piechota.

Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,

Piechota, ta szara piechota.

 

Maszerują strzelcy, maszerują,

Karabiny błyszczą, szary strój,

A przed nimi drzewce salutują,

Bo za naszą Polskę idą w bój!

 

Idą, a w słońcu kołysze się stal,

Dziewczęta zerkają zza płota,

A oczy ich dumnie utkwione są w dal,

Piechota, ta szara piechota.

A oczy ich dumnie utkwione są w dal,

Piechota, ta szara piechota.

 

Maszerują strzelcy, maszerują…

Nie grają im surmy, nie huczy im róg,

A śmierć im pod stopy się miota,

Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój:

Piechota, ta szara piechota.

Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój:

Piechota, ta szara piechota.

 

Maszerują strzelcy, maszerują…

Czerwone maki

Czy widzisz te gruzy na szczycie?

Tam wróg Twój się kryje jak szczur

Musicie, musicie, musicie

Za kark wziąć i strącić go z chmur

I poszli - szaleni, zażarci

I poszli zabijać i mścić

I poszli jak zawsze uparci

Jak zawsze za honor się bić

 

Czerwone maki na Monte Cassino

Zamiast rosy piły polską krew

Po tych makach szedł żołnierz i ginął

Lecz od śmierci silniejszy był gniew

Przejdą lata i wieki przeminą

Pozostaną ślady dawnych dni

I wszystkie maki na Monte Cassino

Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi!

 

Runęli przez ogień, straceńcy

Niejeden z nich dostał i padł

Jak ci z Samosierry - szaleńcy

Jak ci spod Racławic sprzed lat

Runęli impetem szalonym

I doszli, i udał się szturm

I sztandar swój biało-czerwony

Zatknęli na gruzach, wśród chmur

 

Czerwone maki na Monte Cassino

Zamiast rosy piły polską krew

Po tych makach szedł żołnierz i ginął

Lecz od śmierci silniejszy był gniew

Przejdą lata i wieki przeminą

Pozostaną ślady dawnych dni

I wszystkie maki na Monte Cassino

Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi!

 

Czy widzisz ten rząd białych krzyży?

Tam Polak z honorem brał ślub

Idź naprzód, im dalej, im wyżej

Tym więcej ich znajdziesz u stóp

Ta ziemia do Polski należy

Choć Polska daleko jest stąd

Bo wolność krzyżami się mierzy

Historia ten jeden ma błąd

 

Czerwone maki na Monte Cassino

Zamiast rosy piły polską krew

Po tych makach szedł żołnierz i ginął

Lecz od śmierci silniejszy był gniew

Przejdą lata i wieki przeminą

Pozostaną ślady dawnych dni

I wszystkie maki na Monte Cassino

Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi!

Pałacyk Michla

Pałacyk Michla Żytnia Wola

Bronią się chłopcy od „Parasola"

Choć na „tygrysy" mają visy

To warszawiaki fajne chłopaki są

 

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch

Pracując za dwóch

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch jak stal

 

A każdy chłopak chce być ranny

Sanitariuszki morowe panny

I gdy cię kula trafi jaka

Poprosisz pannę da ci buziaka hej

 

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch

Pracując za dwóch

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch jak stal

 

Wiara się bije wiara śpiewa

Szkopy się złoszczą krew ich zalewa

Różnych sposobów się imają

Co chwila „szafę" nam posyłają hej

 

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch

Pracując za dwóch

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch jak stal

Siekiera, motyka

Siekiera, motyka, bimber, szklanka

W nocy nalot, w dzień łapanka

Siekiera, motyka, gaz i prąd

Kiedy oni pójdą stąd?

Kolejka, tramwaj, riksza, buda

Każdy zwiewa gdzie się uda

Bo po co nam siedzieć w Cytadeli

Albo w jakiej innej celi

 

Już nie mamy gdzie się skryć

Hycle nam nie dają żyć

Po ulicach chodzą wciąż

Patrzą, kogo jeszcze wziąć

Ich kultura nie zabrania

Robić takie polowania

Siekiera, motyka, bimber, gaz

A żeby ich piorun trzasł

 

Siekiera, motyka, piłka, deska

Już ulica Skaryszewska

Siekiera, motyka, piłka, gwóźdź

Masz górala i mnie puść

Siekiera, motyka, bimber, alasz

Przegra wojnę głupi malarz

Siekiera, motyka, gaz i prąd

Już niedługo pójdą stąd

Teraz jest wojna

Na dworze jest mrok

W pociągu jest tłok

Zaczyna się więc sielanka

On objął ją w pół

Ona gruba jak wół

Pod paltem schowana rąbanka

 

Teraz jest wojna

Kto handluje ten żyje

Jak sprzedam rąbankę, słoninę, kaszankę

To bimbru się też napiję x2

 

Spod serca kap kap

Rąbanka i schab

A pociąg mknie jak szalony

Schaboszczak i kicha to dobra zagrycha

Pod ławką dwa salcesony

 

Teraz jest wojna

Kto handluje ten żyje

Jak sprzedam rąbankę, słoninę, kaszankę

To bimbru się też napiję x2

 

Nim on się przekona czym handluje ona

To pociąg na dworcu staje

Żandarmi wsiadają, wszystko zabierają

I nic się już nie zostaje

 

Teraz jest wojna

Kto nie handluje - nie zbiera

Zabrali Rąbankę, słoninę, kaszankę

Niech weźmie ich jasna cholera! x2

Ta strona używa plików cookies Dowiedz się więcej