Autor wizerunku promocyjnego: Vassili Kessauri

Autor wizerunku promocyjnego: Vassili Kessauri

/

Metafizyczna tajemnica

TERMIN piątek, 24 stycznia 2020 godz. 17:00
MIEJSCE Willa Caro

24 stycznia 2020 roku, o godz. 17.00, zapraszamy do siedziby Muzeum w Gliwicach na otwarcie wystawy pod tytułem Metafizyczna tajemnica, na której prezentujemy oryginalne litografie autorstwa Giorgio de Chirico, z cykli „Apokalipsa według Świętego Jana”, „Iliada”,  „Hebdomeros” oraz trzy osobne prace.

Giorgio De Chirico (1888–1978) był włoskim malarzem, pisarzem, scenografem teatralnym, rzeźbiarzem i rytownikiem. Jego twórczość stanowiła ważne źródło inspiracji dla wielu europejskich artystów doby międzywojnia oraz dla nowego, powojennego pokolenia malarzy. Krytycy sztuki dzielą jego twórczość na trzy okresy: metafizyczny, klasyczny i neometafizyczny. […] Koncepcja naszej wystawy opiera się na przekonaniu samego artysty, który nie uznawał takich podziałów, uważając wszelkie style sztuk wizualnych za organiczne i podobnie wyrażające jego artystyczne idee – piszą we wstępie do ekspozycji właściciele prezentowanej kolekcji.

Zapraszamy do lektury komentarza do sztuki Giorgio de Chirico oraz wystawy w Muzeum w Gliwicach, który na naszą prośbę napisał  wybitny eseista Włodzimierz Paźniewski.  

Malarz samotności

Włodzimierz Paźniewski

Weź pusty plac miejski, umieść na nim samotne budynki, dodaj konieczną w tym wypadku porcję tajemniczości, jakieś arkady, posągi lub jeszcze lepiej manekiny, a otrzymasz przepis na dość typowy obraz metafizyczny, pełen niepokoju i niepewnych, gdyż bardzo dowolnych znaczeń.

Nazywano go malarzem samotności, tajemnicy i melancholii; zaliczony przez znawców sztuki do nurtu metafizycznego, kim tak naprawdę był Giorgio de Chirico?

Urodził się 10 lipca 1888 roku w Wolos w Grecji, gdzie mieszkała jego rodzina, mająca korzenie zarówno włoskie, jak i greckie. Na krótko powrócił z rodziną do Włoch. Następnie przeniósł się z bliskimi do Monachium, ważnego wówczas ośrodka sztuki europejskiej, gdzie studiował w słynnej Akademii Sztuk Pięknych, bywał również we Włoszech. Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, schronił się przed służbą wojskową we Francji. Oskarżono go wówczas o dezercję i trochę trwało, zanim objęła go amnestia, a w końcu całkowite zwolnienie ze służby.

Zdaje się, że pobyt nad Sekwaną miał dla artysty duże znaczenie. Często bywał u Apollinaire’a, gdzie poznał Modiglianiego i Picassa. To właśnie mający polskie korzenie Apollinaire napisał o jego twórczości pierwszy entuzjastyczny tekst. Na jego pełne egzystencjalnego niepokoju obrazy zwrócili również uwagę Salvador Dalí, Max Ernst i René Magritte, co w środowisku artystycznym miało swoje znaczenie.

W 1914 roku maluje obraz bardzo często analizowany w podręcznikach historii sztuki. Zatytułował go „Tajemnica i melancholia ulicy”. Zbierając materiały do tego tekstu, znalazłem szczegółowy opis tego dzieła. Zawiera on następujące spostrzeżenia: „Ostre śródziemnomorskie słońce dzieli obraz na dwie części, jedną pogrążoną w cieniu, a drugą w słońcu. W tej jasnej stronie biegnie dziewczynka z kołem w kierunku cienia rzucanego przez jakąś niewidoczną na obrazie postać. Ponad nią rozciąga się długi biały budynek z arkadami, zakończony zaokrągloną basztą. Z prawej strony, w cieniu budynku stoi pusty wagon kolejowy. Obraz ma charakter marzenia sennego. Przedstawione miasto jest opustoszałe i nieruchome, sprawiające wrażenie, jakby wyciekło z niego wszelkie życie”.

Jego związki artystyczne z futuryzmem miały charakter przelotny. We Francji maluje cykl metafizycznych placów zatytułowany „Zagadka jesiennego popołudnia”. Zdaje się, że do tytułów obrazów przywiązywał dużą uwagę, gdyż dopowiadają one jego przesłanie. Oto niektóre z nich: „Niepewność poety”, „Niepokój odjazdu”, „Tęsknota za nieskończonością”, „Zagadka przybycia”. Podobne znaczenie mają zapewne podpisy artysty pod grafikami zgromadzonymi na gliwickiej wystawie.

Czy był prekursorem surrealizmu? Część znawców malarstwa to potwierdza i ma po swojej stronie liczne argumenty.

Prezentowane na gliwickiej wystawie litografie Giorgia de Chirico są na pewno ciekawostką w twórczości tego artysty, znanego przede wszystkim ze swojego malarstwa. Każda grafika została opatrzona podpisem. Najczęściej są to dłuższe teksty o charakterze poetyckim. Te prace, miejmy nadzieję, poszerzają i uzupełniają portret tego niezwykłego malarza, który podobno pod koniec życia odcinał się zarówno od surrealizmu, jak i modernizmu. Chętnie powracał za to do tematów i pomysłów z lat młodości oraz pierwszych sukcesów artystycznych we Francji. Dlatego czasem zarzucano mu, że się powtarza. Zmarł po przekroczeniu dziewięćdziesiątki w Rzymie 20 listopada 1978 roku. Mógł obserwować z bliska wiele okresów w rozwoju sztuki współczesnej.

W naszej nerwowej epoce, która już na nic nie ma czasu, często zapominamy, jak bardzo nasze wrażenia i odbiór świata zostały ukształtowane przez kulturę: literaturę, malarstwo, fotografię, muzykę i film. Obok Giorgia de Chirico szczególne miejsce w sztuce zeszłego stulecia zajmuje, moim zdaniem, choć nikt do tej pory tego chyba szczegółowo nie opisał, malarstwo Edwarda Hoppera, amerykańskiego artysty (1882–1967), który nieustannie był w drodze – dość wspomnieć, że w latach 1940–1955 aż pięciokrotnie przemierzył Stany Zjednoczone. Podobnie jak włoski malarz urodził się w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego stulecia. Odnajdziemy u niego analogiczne nastroje. Malował gdzie popadnie. Pracownią był mu przydrożny motel, hall hotelowy, tylne siedzenie samochodu lub parking, a wyłącznym tematem jego obrazów jest wszystko, co wiąże się z wędrowaniem, pokonywaniem przestrzeni i sytuacją człowieka skazanego na pobyt w hotelach. Dzieła pozornie realistyczne i do tego nurtu zaliczane, zawierają również sporo metafizyki, lecz największe wrażenie wywołuje ich nastrój, podszyty niepokojem, czekaniem i samotnością we współczesnym wielkim mieście. Zdaje się, że obu artystów łączyła podobna wrażliwość.

Oto „Stacja benzynowa” z roku 1940. Niewielki, jasno oświetlony spłacheć przy drodze na kompletnym pustkowiu, w późnych godzinach nocnych. Przy dystrybutorze starszy mężczyzna w kombinezonie roboczym. To chyba ktoś z obsługi. Hopper jako rejestrator ludzkiej samotności? Na innym obrazie w przedziale wieczornego pociągu siedzi kobieta w czarnym kapeluszu. Podobna aura emanuje z innych jego obrazów, takich jak: „Pokój hotelowy”, „Czteropasmówka”, „Wagon z miejscami do siedzenia” czy „Słońce w barze szybkiej obsługi”. To wspaniałe malarstwo, którego jedynym natchnieniem pozostaje, o dziwo, nasza współczesna cywilizacja.