Stefan Banach był nieślubnym synem niepiśmiennej góralki i rekruta cesarsko-królewskiej armii, wychowała go praczka z Krakowa. Gimnazjum ukończył dając korepetycje, pracując zdołał zaliczyć dwa lata studiów na Politechnice Lwowskiej. Potem musiał zrezygnować. I tu jego historia powinna się skończyć… Dzięki spotkaniu z Hugonem Steinhausem, który poznał się na geniuszu, Banach dostał asystenturę na uczelni i zrobił doktorat. Został profesorem, choć studiów nigdy nie ukończył. Potem o Banachu usłyszał cały świat. Prof. Norbert Wiener nazywany ojcem cybernetyki w latach 30. XX wieku zaproponował mu wyjazd do USA i pracę w swoim zespole. Przysłał czek, na którym Banach miał wpisać dowolną kwotę za wyrażenie zgody. Odmówił. – To za mało, żeby opuścić Polskę – powiedział. Do pracy potrzebował towarzystwa i kawiarnianego gwaru. Znalazł je w lwowskiej Kawiarni Szkockiej. Od niej wzięła nazwę słynna Księga Szkocka, zbiór 193 matematycznych problemów i zadań, które matematycy rozwiązywali przez kolejne pół wieku. Kolejny wykład w ramach „Spotkań z  Kresami Rzeczpospolitej” wygłosi Mariusz Urbanek, autor książki Genialni. Lwowska szkoła matematyczna. Zapraszamy do Domu Pamięci Żydów Górnośląskich w sobotę, 23 marca o godz. 15.00.

Banach przetrwał we Lwowie dwie okupacje, w czasach niemieckich karmiąc wszy w Instytucie prof. Rudolfa Weigla. Wojnę przeżył, ale zmarł na raka we Lwowie w sierpniu 1945 roku. Dziś jest po Euklidesie najczęściej cytowanym matematykiem, a jego nazwisko widnieje na tablicy upamiętniającej matematyków wszech czasów w chicagowskim Museum of Science.